Trenerzy po meczu Olimpia - Ostrovia
shopping-bag 0
Items : 0
Subtotal : 0.0
View Cart Check Out

Sławomir Szenkel

Trenerzy po meczu Olimpia – Ostrovia

Sławomir SzenkelW 22. kolejce I ligi grupy B piłkarzy ręcznych Olimpia Piekary Śląskie pewnie pokonała Ostrovię Ostrów Wielkopolski. Po spotkaniu o komentarz poprosiliśmy trenerów obu ekip: Witolda Rojka oraz Sławomira Szenkela.

Witold Rojek, trener Ostrovii: – Największą naszą bolączką była nieskuteczność. Uważam jednak, że zarówno Olimpia, jak i my, rozegraliśmy bardzo dobre zawody. Mało kar, te nieprzyjemne kontuzje w drugiej części były przypadkowe, bez złośliwości dla rywala. Gdybyśmy wykorzystywali swoje sytuacja, pewnie wynik rozstrzygałby się do samego końca i byłoby więcej emocji.

– Chcę podkreślić: jestem zadowolony ze swojego zespołu. Nie zabrakło nam ani woli walki, ani ambicji, tylko skuteczności. Olimpia na własnym parkiecie prezentuje się naprawdę świetnie. Widać, że znają tę halę i bardzo umiejętnie to wykorzystują. Publiczność także na pewno pomogła gospodarzom. Bardzo fajnie dopingowali i nieśli swoich zawodników.

– Kontuzje Piotrka i Arka były jedynym nieprzyjemnym zdarzeniem w tym meczu. Obaj zawodnicy ucierpieli i rozcięli głowy. Na szczęście obaj zeszli z parkietu o własnych siłach. Mój zawodnik pojechał już na pierwsze badania, jeszcze w Piekarach. Po nich powinniśmy wiedzieć więcej. Tak szybką pomoc dla naszego gracza udało się załatwić dzięki zarządowi i działaczom Olimpii, za co w tym momencie chciałem bardzo podziękować.

– Osobiście życzę Olimpii dalszych sukcesów i powodzenia w pozostałych meczach tego sezonu. Mam nadzieję, że następnym razem przyjedziemy i powalczymy o coś więcej, tworząc dobre sportowe widowisko.

 

Sławomir Szenkel, trener Olimpii: – Miejmy nadzieję, że teraz już kryzys mamy za sobą. Przed nami przerwa świąteczna. Musimy pozmieniać cykl treningowy. Trochę szkoda, że musimy to zrobić akurat teraz, ale mam nadzieję, że dobrą dyspozycję uda się utrzymać do końca sezonu. Dosyć dobrze funkcjonowała obrona, dzięki czemu szybko odskoczyliśmy na  kilka bramek. Czasem w nasze szeregi wkradała się nerwowość. Kilka niedokładnych zagrań sprawiło, że było trochę tej „nerwówki”. Trzeba przyznać jednak, że znów, podobnie jak w Świdnicy, zagrał dobrze kolektyw i to przyniosło efekt. Jak widać, siła tkwi w zespole. Mamy nadzieję, że w ten sposób uda nam się rozpocząć marsz w górę tabeli.