Wypowiedzi po meczu MKS Olimpia - Viret Zawiercie
shopping-bag 0
Items : 0
Subtotal : 0.0
View Cart Check Out

Mariusz Kempys

Wypowiedzi po meczu MKS Olimpia – Viret Zawiercie

Mariusz Kempys

fot. Agnieszka Tomczyk

MKS Olimpia Piekary Śląskie pokonał w meczu 14. kolejki I ligi grupy B Viret Zawiercie 30:29. O pomeczowy komentarz poprosiliśmy trenerów obu ekip i najlepszego zawodnika spotkania – Mariusza Kempysa.

Mariusz Szczygieł, trener Viretu: – W pierwszej połowie zaliczyliśmy dużo własnych błędów. Nie trafiliśmy czterech karnych, dodatkowo dwa razy zgubiliśmy bez sensu piłkę i Olimpia nam odjechała. Później pozbieraliśmy się i po przerwie wyglądało to tak, jak należy. Gratuluję moim chłopakom walki, ale oczywiście przede wszystkim gratuluję Olimpii zwycięstwa. W mojej ocenie mecz był bardzo ciekawy, spotkały się dwie fajne ekipy. Pomimo wykluczeń, nie uważam że był to mecz szczególnie brutalny. Męska walka, której się spodziewaliśmy. Tak, jak zapowiadałem, tanio skóry nie sprzedaliśmy, a Olimpia wykorzystała atut własnej hali, czego jeszcze raz Sławkowi Szenkelowi i jego drużynie gratuluję.

 

Sławomir Szenkel, trener MKS-u: – Druga połowa zaczęła się nieciekawie. Jeśli Viret przez całą pierwszą połowę rzucił nam 12 bramek, a w pierwszych dziesięciu minutach drugiej części było ich już 8 to wiadomo, że coś nie grało. Później zawiercianie wyszli na jednobramkowe prowadzenie i było wiadomo, że mecz będzie zacięty do samego końca. Na szczęście udało nam się później ponownie wypracować niewielką przewagę i dociągnęliśmy to zwycięstwo do końca.

– Mariusz Kempys zagrał dziś bardzo dobre zawody, fajnie prowadził nasze ofensywne poczynania. Szkoda mi natomiast Kamila Cieńka, który doznał urazu stawu skokowego i być może nie zagra w kolejnym meczu.

– Następny mecz zagramy z Miedzią Legnica. Trzecie miejsce w tabeli, bardzo trudny przeciwnik. Aby powalczyć z tą drużyną musimy zagrać tak, jak dzisiaj, albo nawet jeszcze lepiej. Jeśli chodzi o cele na tę rundę to na pewno chcemy utrzymać się w okolicach 4., 5. miejsca w tabeli i poprawić grę na wyjazdach, bo tam widać spore rezerwy.

 

Mariusz Kempys, zawodnik MKS-u: – Można powiedzieć, że dziś pełniłem rolę egzekutora, bo rzeczywiście udało się rzucić dziesięć bramek, z czego bardzo się cieszę. Jednak najbardziej raduje nas zwycięstwo. Martwi natomiast kontuzja Kamila Cieńka, zobaczymy na ile jest ona poważna. Nie mamy bardzo szerokiej kadry, tak więc każda tego typu strata boli. Do kolejnego meczu jest dziesięć dni, więc może uda się mu wykurować.

– W drugiej połowie trochę za bardzo zaczęliśmy grać emocjami, kilka szarpanin w ferworze walki i było nerwowo. Na szczęście trener wziął czas, uspokoiliśmy grę i ostatnie słowo należało do nas.