Wypowiedzi po meczu MKS Olimpia - SPR Tarnów
shopping-bag 0
Items : 0
Subtotal : 0.0
View Cart Check Out

Wypowiedzi po meczu MKS Olimpia – SPR Tarnów

SONY DSCMKS Olimpia Piekary Śląskie pokonał na własnym obiekcie SPR Tarnów 31:28 w spotkaniu 4. kolejki I ligi grupy B. Po meczu wypowiedzi udzielili trenerzy obu drużyn oraz zawodnicy: świetnie spisujący się w bramce Damian Kowalczyk i najlepszy strzelec naszego zespołu – Łukasz Włoka.

 

Sławomir Szenkel, trener MKS-u: – Bardzo ciężki mecz za nami, ale na szczęście wygrany. Pierwsze spotkanie przed własną publicznością, pełna hala, być może niektórych zawodników to sparaliżowało i w niektórych momentach nie graliśmy na miarę swoich możliwości. Chwała im jednak za to, że wyszli z meczu zwycięsko. Szczególnie dobrze zagraliśmy w obronie w drugiej połowie meczu. Poszło kilka kontr, udało się odskoczyć na kilka bramek. W końcówce przyszło rozprężenie, roztrwoniliśmy przewagę, zrobiło się nieco nerwowo, jednak wszystko było pod kontrolą i dowieźliśmy korzystny wynik do końca.

Ryszard Skutnik, trener SPR-u: – Wiedzieliśmy, że jest tu ciężki teren, doświadczona drużyna, licząca się w rozgrywkach. Do przerwy było dobrze, tak naprawdę wykończyła nas słaba skuteczność i niewykorzystane stuprocentowe okazje, a także błędy w obronie. Olimpia w jednym momencie odjechała na siedem bramek i było, można powiedzieć, po meczu. W pełni zasłużone zwycięstwo MKS-u, mam jednak pewne zastrzeżenia do pracy sędziów, którzy nie odgwizdywali wielu fauli na mojej drużynie. Wygrała dojrzałość, my mamy za młody zespół. Na razie musimy się uczyć od innych.

Damian Kowalczyk, bramkarz MKS-u: – Przed meczem powiedzieliśmy sobie w szatni, że nie ma takiej opcji, by punkty pojechały do Tarnowa. Graliśmy przed własną publicznością, powiem szczerze, że nie pamiętam kiedy ostatnio było tutaj tyle osób. Mam nadzieję, że frekwencja utrzyma się  następnych meczach, że nie chodziło kibicom tylko o ciekawość i obejrzenie wyremontowanej hali. W samym meczu, po 45 minutach mieliśmy bezpieczną przewagę, ale już nieraz życie pokazało, że trzeba grać do końca. My się rozprężyliśmy w końcówce i gdyby nie trafienie debiutującego Kuby Fidyta, mogło być jeszcze nerwowo. Na pierwszych treningach w wyremontowanej hali, trochę dziwnie się czuliśmy, można powiedzieć nieswojo na nowym parkiecie. Jednak dziś i mnie, i kolegom grało się bardzo dobrze, powróciło to, co na tej hali kiedyś przynosiło nam bardzo wiele punktów. Z pewnością obiekt nie stracił swojego ducha.

Łukasz Włoka, skrzydłowy MKS-u: – Do każdego spotkania podchodzimy tak samo, walczymy o zwycięstwo i dziś osiągnęliśmy swój cel. Bardzo się cieszę, że udało mi się zdobyć tyle bramek, jednak pamiętajmy, że gdyby nie koledzy, mogłoby nie być żadnej. To sport zespołowy i o tym każdy powinien pamiętać. Tworzymy bardzo zgrany kolektyw i to widać na boisku. Dziś mieliśmy kolejne dwa momenty rozprężenia, kiedy rywale niwelowali wypracowaną przez nas przewagę. Musimy tego unikać. Na szczęście wyszliśmy z opresji, wytrzymaliśmy ich napór i odnieśliśmy zwycięstwo. Jesteśmy oczywiście wszyscy zadowoleni, że wróciliśmy na własną halę. Tego typu mecze, przed własną publicznością, przy pełnej hali ogromnie nas motywują i sprawiają wiele uciechy.

 

źródło: własne