Sławomir Szenkel i Wojciech Parzonka po meczu w Świdnicy
shopping-bag 0
Items : 0
Subtotal : 0.0
View Cart Check Out

Wojciech Parzonka

Sławomir Szenkel i Wojciech Parzonka po meczu w Świdnicy

Wojciech Parzonka

fot. Radosław Cięciel

W meczu 21. kolejki I ligi grupy B Olimpia Piekary Śląskie pewnie pokonała na wyjeździe ŚKPR Świdnica 34:24. Po spotkaniu o komentarz poprosiliśmy trenera naszej drużyny, Sławomira Szenkela, a także wyróżniającego się w tym spotkaniu Wojtka Parzonkę.

Sławomir Szenkel, trener Olimpii: – Jesteśmy bardzo zadowoleni z tej wygranej. Długo czekaliśmy na zwycięstwo na wyjeździe. Seria porażek, która nam się przytrafiła bardzo zmobilizowała zespół. Każdy chciał udowodnić, że Olimpia to zespół walczący i przede wszystkim chcący wygrywać. Fajnie, że to nam się udało. Już w pierwszej połowie udowodniliśmy, że te zwycięstwo nam się należy. Bardzo się cieszę, że każdy z zawodników, który pojawił się na boisku, wniósł coś do zespołu i był przydatny. Jestem zadowolony z obrony, bramki, a także konsekwencji w naszych poczynaniach ofensywnych.

Wojciech Parzonka, skrzydłowy Olimpii: – To był najlepszy moment, aby się przełamać. Po pierwsze mecz wyjazdowy, w których jak dotąd nam nie szło. Po drugie ta nieszczęsna passa porażek, która bardzo nas zmotywowała. Wiedzieliśmy, że przyjeżdżamy tu po wygraną, liczyły się tylko dwa punkty. W szatni również powiedzieliśmy sobie kilka słów, które jak widać zadziałały. Każdy z chłopaków dał z siebie 100%. Pierwsze minuty nie wskazywały na to, że mecz zakończy się taką różnicą bramek, ale walczyliśmy i systematycznie powiększaliśmy swoją przewagę.

– Kilka nerwowych momentów się zdarzyło, ale właśnie w nich pokazaliśmy siłę drużyny, bo wszyscy wzajemnie się wspierali. Zagraliśmy naprawdę dobrze w obronie, a jak szło w obronie, każdy z nas czuł się pewnie również w ataku.

– Cieszy moja dzisiejsza skuteczność, jednak wiadomo, że na nią zapracował cały zespół, który stwarzał okazje do zdobywania bramek. To sport drużynowy i bez pomocy kolegów na pewno nie miałbym na koncie tylu trafień.

– Dziś naprawdę pokazaliśmy, że jesteśmy zgraną drużyną i każdy wzajemnie się wspiera. Dowodem na to była ławka, która była chyba najgłośniejsza w całej hali. Wszyscy, nawet Ci, którzy aktualnie nie przebywali na boisku żyli meczem i wspierali swoich kolegów. Jak widać przyniosło to pożądany efekt.